Natalia Kwiatkowska

Jako że dziś, 14 czerwca, przypadają urodziny utalentowanej bieszczadzkiej dziewczyny, Natalii Kwiatkowskiej, życzymy jej wszystkiego najlepszego i wielu sukcesów muzycznych.
Przy tej okazji publikujemy wywiad z Natalią, którego udzieliła Radiu Derf (dziękujemy „Szefostwu” Radia Derf za zgodę na publikację) i przedstawiamy zespół Cheap Tobacco, którego jest obecnie wokalistką.

Zespół Cheap Tobacco został założony w czerwcu 2010 roku, ale ostateczny kształt przybrał pół roku później w składzie: Natalia Kwiatkowska (wokal, gitara), Robert Kapkowski (gitara), Mikołaj Spendel (bas), Adam Partyka (perkusja). Pierwszy poważny występ zespołu odbył się podczas koncertu charytatywnego „Stypendium Bluesroads” pod patronatem Festiwalu Bluesroads w Krakowie. Gościnnie z Cheap Tobacco wystąpił Marcin Hilarowicz, gitarzysta zespołu Hard Times, oraz Que Passa Acoustic Guitar Kollektiv.

Niespełna dwa miesiące później, Cheap Tobacco zdobyło 2-gie miejsce oraz nagrodę publiczności podczas 2-giej edycji festiwalu Bluesroads. Dodatkowo gitarzysta zespołu, Robert dostał wyróżnienie od Jarka Śmietany dla najlepszego gitarzysty przeglądu. We wrześniu 2011r Cheap Tobacco zostało laureatem Galicja Blues Festival 2011 w Krośnie. Dwukrotnie byli gośćmi Radia Kraków w audycji Antoniego Krupy, gdzie obok udzielonego wywiadu, zaprezentowali na żywo część wykonywanego, również autorskiego materiału. Oprócz tego regularnie występują na krakowskiej scenie muzycznej grając między innymi obok takich zespołów jak: Blue Machine, L’orange Electrique, Dyjak & Pietras, Marek Michalak, Jacek Korohoda, Marcin Młynarczyk, Przytuła&Kruk. Muzyka, jaką wykonuje zespół nie jest łatwa do zdefiniowania. Oscyluje wokół takich gatunków muzycznych jak blues, rock, funk, jednak w prezentowanym materiale można dostrzec, że zespół nie ogranicza się tylko do wyżej wymienionych.

BLUESROADS 2011. WYWIAD Z NATALIĄ KWIATKOWSKĄ
Autor: administrator, 2011-06-08 23:20:10

Z Natalią spotkaliśmy się jeszcze przed przeglądem, na którym jej zespół zajął II miejsce, plasując się tuż za zwycięskim „Nie strzelać do pianisty”. W składzie Cheap Tobacco występuje od czerwca ubiegłego roku – z dużą przerwą, jak sama dodaje. Pierwsze kroki na krakowskiej scenie stawiała jednak w składzie Restauracji, zespołu wyróżnionego podczas I edycji Bluesroads Nagrodą Publiczności.
Natalia ma 23 lata. Pochodzi z Cisnej, magicznego miejsca w sercu Bieszczadów, gdzie zjeżdżają szukający wytchnienia malarze, muzycy i poeci. Na naszym spotkaniu towarzyszą jej Piotr Kaczmarczyk i Witek Palusiński z zespołu Restauracja. Natalię usłyszeli po raz pierwszy na jednym z bieszczadzkich festiwali. Upłynął jednak niemal rok, zanim stanęli razem na scenie.

„Dwa lata temu zagraliśmy razem na festiwalu Natchnieni Bieszczadem – wspomina Natalia – Wystąpiłam też gościnnie na Bies Czad Bluesie, w projekcie Tribute To Nalepa, razem z Arkiem Zawilińskim i Markiem Kobusem. A potem przyjechałam tu, do Krakowa. Każdy kolejny etap w moim życiu wymazywał poprzednie, rozpoczynał nowy okres.
Zajęcia z muzyki miałam już w liceum w Krośnie. Chodziłam do normalnego liceum, ale zapisałam się też do Szkoły Wokalno-Aktorskiej pana Marka Wiatra. Przez pierwszy rok nie śpiewałam wcale, mój profesor twierdził, że nie jestem do tego stworzona, recytowałam jedynie wiersze na przedstawieniach i koncertach. W końcu zebrałam się na odwagę i nieśmiało poprosiłam, żeby pozwolono mi zaśpiewać. Odtąd śpiewałam już cały czas. Zajęcia trwały dwa lata, a po maturze i skończeniu szkoły przyjechałam tu do Krakowa i zapisałam się do Szkoły Muzyki Rozrywkowej. I to właściwie był mój prawdziwy początek.”

Pamiętamy występ Natalii na ubiegłorocznym przeglądzie. Już wtedy przykuwała uwagę publiczności urodą i kipiącym energią, młodzieńczym wokalem. Przez rok jej głos zauważalnie się rozwinął, zyskał na mocy i barwie, nie tracąc przy tym charakterystycznej, lekko orientalnej nuty.

„To prawda – zgadzają się z nami koledzy z zespołu – i my jesteśmy tego zdania. Natalia zrobiła przez ten rok ogromne postępy. To przykład, że nauka nie idzie w las.” Pytamy Piotra i Witka jak Natalia trafiła do ich składu: „Nasza stała wokalistka, Paulina Pomykała, wyjeżdżała wówczas na wymianę – opowiadają – potrzebowaliśmy na kilka miesięcy kogoś, kto ją zastąpi. No i nadarzyła nam się Natalia. Nasz basista ją nam polecił, pochodzi z sąsiedniej wioski. Uruchomił kontakty i ściągnął ją na próbę. Zaiskrzyło od pierwszej chwili.”

Natalia uśmiecha się, pochwały nieco ją peszą, dobrze jednak zdaje sobie sprawę z postępów. „Wczoraj rano uświadomiłam sobie: Boże, przecież to było tylko rok temu, tylko jeden rok!” Był to jednak rok wypełniony pracą. Natalia nie zaniedbywała żadnej okazji by szkolić się wokalnie, poza zajęciami na uczelni brała też udział w warsztatach.

„Warsztaty, w których bierzemy udział podczas Bluesroads to rewelacyjna idea – mówi – każdy z nas przywiezie z nich materiały i cały rok będzie nad nimi pracował. Na festiwalach zwykle nie ma takich warsztatów, a jeśli nawet są, płaci się za nie duże pieniądze. Wczoraj uczestniczyłam w warsztatach Billy’ego Neala. Sam kontakt z takim człowiekiem wnosi coś do naszego życia. Myślę, że wielu ludziom otworzył oczy. Dużo rozmawialiśmy, zadawaliśmy pytania, opowiadał nam o swoim życiu, potem razem śpiewaliśmy. Trudno jest zrobić cokolwiek w tak krótkim czasie, nie był to warsztat jeden na jeden, przyszło na niego strasznie dużo ludzi, chyba ze dwa razy więcej, niż pierwotnie się zapisało. Bill był początkowo nieco speszony, ale szybko się rozkręciliśmy. Tłumaczył nam, jak powinniśmy dbać o swój głos. Przede wszystkim pić dużo wody. Alkohol odpada – strasznie wysusza gardło. Ja też to mogę potwierdzić. Pomaga osiągnąć pozorne rozluźnienie, człowiek myśli „Teraz to zaśpiewam wszystko”, a tak naprawdę wcale tak nie jest. Na dłuższą metę tak się nie ujedzie. Wiadomo, papierosy też odpadają, no i trzeba się wysypiać. Kiedy się nie wyśpię, nie daję rady na scenie”.

Pytamy Natalię o Blues nad Bobrem. Spod ręki tamtejszych wykładowców wyszło wielu znaczących muzyków.
„To prawda – przytakuje Natalia – byłam na nich i potwierdzam: to najlepsze warsztaty w Polsce, choć nietanie. Trafiłam tam w zeszłym roku zupełnym przypadkiem. Zgłosiłam mój zespół na przegląd, ale się nie dostaliśmy. Postanowiłam pojechać tam za wszelką cenę. Próbowałam zapisać się na warsztaty, ale nie było już miejsc. Dzwoniłam codziennie do organizatorów, pytałam, czy ktoś może nie zrezygnował. W końcu, chyba na dzień przed warsztatami dowiedziałam się, że zwolniło się jedno miejsce. Byłam cała w skowronkach. Trafiłam do pani Oli Sozańskiej-Kut. Jest logopedą, działa we Wrocławiu i w Bolesławcu, śpiewa w chórze gospel. To niesamowita osoba, wulkan energii, taka właśnie kobieta, jakiej wówczas potrzebowałam. W naszej grupie wokalnej działy się cuda. Bardzo dużo mi to dało i myślę, że nie tylko mi. Wszyscy wyjechaliśmy stamtąd z płaczem.

Co najsilniej utkwiło mi w pamięci? Przemiany. Przemiany w ludziach. Nasza grupa była bardzo zróżnicowana. Były tam dziewczyny, które nigdy dotąd nie śpiewały publicznie, były i wokalistki, które już występują na scenie i chcą rozwinąć swój warsztat. Pamiętam jedną z dziewczyn z naszej grupy, nieśmiała, skulona, głosik cichutki, a na końcu jak nie zaryczała! Tak zaśpiewała, że wszystkie się popłakałyśmy, biłyśmy jej brawo, ściskałyśmy. Takie rzeczy się tam działy. Coś otwierało się w ludziach. Dawaliśmy sobie ogromne wsparcie.
W Bolesławcu pracowaliśmy od rana do nocy. Prawie nie spaliśmy. Nie było czasu na sen, co noc odbywały się jam-session. Każda chwila z tymi ludźmi była bezcenna. Dla mnie niesamowite przeżycie. W tym roku jadę tam znowu.”

Pytamy Natalię o muzyczne korzenie: „Moja mama zaczęła kiedyś uczyć się śpiewu operowego, ale potem poszła w stronę plastyki. Jest artystą plastykiem, maluje – pięknie maluje, ale i śpiewa. Ostatnio znów zapragnęła wrócić do muzyki, zapisała się na lekcje gitary, pianina i teorii muzyki. Śpiewa też moja ciocia, Teresa Gozdziecka. Już jakiś czas temu zaczęłyśmy występować razem. Śpiewamy pieśni łemkowskie, ukraińskie i rosyjskie. Wraz z rozwojem turystyki pieśni regionalne stają się u nas coraz popularniejsze. Myślimy o nagraniu dema, ale póki co występujemy na żywo ”. „A to naprawdę trudna muzyka – dodaje Piotr Kaczmarczyk – zastanawialiśmy się, czy nie warto by jej włączyć do naszego repertuaru – uśmiecha się.

Skąd wzięła się oryginalna uroda Natalii? „Mam korzenie żydowskie – odpowiada z uśmiechem – moja babcia była Żydówką, aczkolwiek po wojnie nie chciała o tym pamiętać. Bieszczady, w których się wychowałam to jedna wielka mieszanka kulturowa. Przez lata były zasiedlane przez uciekinierów z całej Polski. Może stąd tylu tu oryginałów. Pamiętacie Burego? – pyta kolegów – Ryszarda Denisiuka, tego fajnego hippisa, który prowadzi u nas koncerty?” Przytakują z uśmiechem.

„Kiedy byłam dzieckiem Cisna była wioseczką, o której świat zapomniał. Niewiele się tu działo. Nadal zresztą poza sezonem życie tu zamiera. Nie mieliśmy właściwie żadnej możliwości rozwoju poza szkołą. Nauczyciele organizowali nam dodatkowe zajęcia, kółka muzyczne, razem z koleżankami brałyśmy w nich udział, ale kiedy poszłyśmy do liceum w Krośnie, czułyśmy się zupełnie zagubione. Wszyscy brali udział w jakiś olimpiadach, ktoś tańczył, ktoś inny śpiewał. Musiałyśmy pokonać wiele barier.

Teraz Cisna się rozwija i to bardzo prężnie. Czasem wydaje mi się nawet, że za prężnie. Dzisiaj to już nie wioska, ale miejscowość turystyczna, w której wszystko kręci się wokół przyjezdnych. Pojawił się nawet nowy zawód: zakapior bieszczadzki. Każda wycieczka pragnie spotkać prawdziwego bieszczadzkiego zakapiora. [śmieje się]. Czar Cisnej, takiej, jaką pamiętamy z dzieciństwa – przynajmniej dla nas, miejscowych – zanika. Aczkolwiek dużo się dzieje. Działają coraz liczniejsi bieszczadzcy poeci i pieśniarze regionalni, mamy coraz więcej prężnie działających składów muzycznych. Wszyscy chcą coś robić, wszyscy chcą śpiewać. To dobra strona przemian.”

„Krakowskie środowisko muzyczne ciepło mnie przyjęło. Michele Cuscito [L’Orange Electrique] powiedział wczoraj na jamie, że wszyscy jesteśmy jedną wielką bluesową rodziną. Ja odczuwam to szczególnie silnie. To, że wychodzę na scenę, śpiewam, jest zasługą ludzi, których tu poznałam, ludzi którzy popychali mnie do przodu.”

W składzie Restauracji Natalia trenowała utwory jazzowe, bluesowe i funkowe. A w Cheap Tobacco? Być może za wcześnie jeszcze na snucie planów, najważniejsze jest teraz granie. Zespół kompletuje właśnie materiał na koncerty, jamuje w krakowskich klubach. Wiemy jedno – już za rok ponownie usłyszymy Natalię na Bluesroads. Wystąpi razem z Cheap Tobacco na koncercie laureatów. Już dziś trzymamy za nich kciuki.

by_ingeborg /Radio Derf/

2 komentarze

  1. Właśnie wróciłem z Bluesa na Mariackiej… i cóż mogę napisać? Natalia RE-WE-LA-CJA !!! W ogóle Cheap Tobacco to bardzo świeży „towar” na naszym rynku ale energia niesamowita. Grali jako trzeci po Młodzieży z warsztatów w Katofonii i Adasiu Kuliszu ( i Przyjaciołach, m.in. Janku Gałachu ) ale grali najdłuższy set na imprezie. Po nich wystąpił jedynie Jasiu Kyks Skrzek i Śląska Grupa Bluesowa. Natalia to żywioł sceniczny, potrafi porwać KAŻDEGO. A po koncercie dostępna dla publiki jak każdy ( lub prawie każdy 🙁 ) bluesman. Polecam na żywo !!! W pełni zasłużone laury na Rawie 2013. ach… no i świetne minki robi do „sweet foci” haha… Pozdrawiam i do zobaczenia na Bies Czad Bluesie za miesiąc… 🙂

  2. Od roku bardzo kibicuję Cheap Tobacco . Naprawdę przykuwają uwagę swoją mzyką – czuć duch przełomu lat 60 i 70 – Breakout , The Doors , Led Zeppelin i wielu innych .Solówki rozbudowane , Natalia też ostro miesza fajnym głosem , od krzyku po szept , no i bardzo ładna dziewczyna z niej !Nie mogę sie doczekać kiedy ponownie zawitają do Trójmiasta !

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.