JazzPRESS: B.B. King

W czerwcowym numerze magazynu JazzPRESS „Bluesowy Zaułek” zagarnął trzy strony. Tym razem Aya Lidia Al-Azab o królu.

BB_King_Kasra_Ganjavi_(Toronto,_2007)

Bohaterem czerwcowego numeru JazzPRESS jest perkusista, kompozytor Bartłomiej Oleś – poszukiwacz melodii – jak przyznaje się nam w rozmowie. Od początku kariery, wraz ze swoim bratem Marcinem, tworzy niezawodną, jedyną w swoim rodzaju sekcję rytmiczną, zaliczaną do najwybitniejszych nie tylko w polskiej, ale również w europejskiej muzyce jazzowej i improwizowanej. Wydanym w tym roku albumem Chapters Bartłomiej Oleś wkracza w nowy etap, zostawiając za sobą trudny okres kilku wcześniejszych lat, w którym – jak mówi – zmienił wszystko.

Bluesowy Zaułek – Aya Lidia Al-Azab – The Blues Hall Of Fame – B.B. King /fragment/:

Aya_Lidia_Al-Azab_JazzPRESSW naszej Alei Bluesowych Sław nie mogło zabraknąć króla. Nie podejrzewałam, że będę o  nim pisać po jego odejściu. Powszechnie uważa się, że artystę docenia się po jego śmierci. Nie można jednak tego powiedzieć o  B.B. Kingu. Był on najbardziej znanym żyjącym muzykiem bluesowym na świecie. Jego trwająca wiele lat kariera została doceniona 15 nagrodami Grammy. Był inspiracją dla bardzo wielu gitarzystów.
Riley B. King urodził się 16 września 1925 roku w stanie Missisipi. Nic więc dziwnego, że jako czarnoskóry mieszkaniec tego stanu pracował na plantacji. „Kiedy skończyłem siedem lat, zacząłem pracować na roli. Siekałem bawełnę, zbierałem ją. Kiedy byłem nastolatkiem, nie przeszkadzało mi to. Wszystkie dziewczyny mówiły, ten traktorzysta jest niezły” – wspominał. Już w  młodości śpiewał w zespołach gospel, grał bluesa na ulicach. Jednak pragnął czegoś więcej. W tamtych czasach Memphis (trójkolorowe miasto stanu Tennessee), a przede wszystkim znajdująca się tam Beal Street, było centrum kultury dla czarnych z  południa. Była to ich ziemia obiecana, bo byli tam wolni: „Podróż do Memphis była jak podróż za ocean, do Londynu albo Paryża. Nawet mi się to nie
śniło. Byłem jak dziecko w  sklepie ze słodyczami” – zapamiętał B.B.

Cały artykuł przeczytacie w najnowszym JazzPRESS (str. 136) – LINK /.pdf/

2 komentarze

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.