Bob Dylan – Kroniki

Dziś Międzynarodowy Dzień Muzyki, doskonała okazja, aby ogłosić, że 8 października premierę będzie miała książka Wydawnictwa CzarneBob Dylan „Kroniki. Tom I” .

Książkę z angielskiego przełożył Marcin Szuster, a posłowie napisał Andrzej Stasiuk. Autor okładki Agnieszka Pasierska/Pracownia Papierówka ; liczba stron 240 ; wymiary 215×133 mm ; okładka twarda ; wydanie I.

[youtube]http://youtu.be/OeP4FFr88SQ?list=RD-jPg2M1UYgU[/youtube]

wydawnictwo_czarneBob Dylan – Kroniki:
Nie miałem zresztą w repertuarze piosenek nadających się do komercyjnego radia. Kawałki o bimbrownikach, matkach topiących własne dzieci, żłopiących benzynę cadillacach, powodziach, pożarach budynków związkowych, ciemności i trupach na dnie rzeki nie nadawały się dla radiofilów. Śpiewane przeze mnie folkowe pieśni nie były lekkie, łatwe i przyjemne. Nie zawijały łagodnie do portu. (…) Mój kapryśny styl nie poddawał się zaszuflatkowaniu, piosenki były dla mnie czymś więcej, niż rozrywką, były drogą do odmiennej percepcji rzeczywistości, do jakiejś innej, wolnej republiki. Trzydzieści lat później historyk muzyki Greil Marcus nazwał tę rzeczywistość „rzeczpospolitą niewidzialną”. Nie byłem jakimś zagorzałym przeciwnikiem kultury popularnej, nie miałem ambicji, żeby namieszać. Uważałem po prostu, że mainstream to obciach i manipulacja.

[youtube]http://youtu.be/cJpB_AEZf6U[/youtube]

Z posłowiem Andrzeja Stasiuka:
Kiedy na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych zaczynał swoją przygodę, amerykańska scena muzyczna była dosyć monotonna. Popularne stacje radiowe nadawały piosenki łatwe i przyjemne. Słuchacze dopiero czekali na rewolucję, nową energię i nowe życie. Dylan nie chciał być rewolucjonistą, ale i nie wpisywał się w promowany przez radio nurt muzyki popularnej. Robił swoje, nie przejmując się, że – jak mu się zdawało – nie ma szans na komercyjny sukces. Muzykę folkową uważano wtedy za coś gorszego: trochę prostacka, trochę wstydliwa. Ale Dylan chciał ją grać – i żeby grać, porzucił dom, rodzinę i wyruszył do Nowego Jorku – miasta legendy i mekki artystów.

Kroniki to zapis pierwszych muzycznych doświadczeń i niezwykłych spotkań, które zapoczątkowały karierę jednego z najważniejszych artystów XX wieku.

Bob Dylan i Joan Baez podczas Marszu na Waszyngton w 1963 roku.

Joan_Baez_Bob_Dylan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *